piątek, 8 listopada 2013

Ciągle pada...

Nie lubię listopada właśnie za to, jaka jest pogoda za oknem. Pada od soboty, jest szaro-buro i zimno. Nie mam już siły na kolejny deszczowy weekend. 
W końcu dziś wyspałam się w swoim łóżku i mogę chodzić w piżamie do południa:) lubię takie dni. Oczywiście jest milion ważnych spraw, ale jakoś nie mam na nie dziś mocy. Pierwszy rozdział leży gdzieś na półce i woła by go poprawić i wysłać promotorce, gdzieś tam z kąta woła mnie tłumaczenie i lista słówek na zaliczenie, ale jakoś jestem dziś poza tym wszystkim. 
Nie jedna z Was zauważyła, że sporo się u Nas dzieje. To prawda, ale już chyba przywykłam. Nie potrafię ogarnąć tego chaosu, zwolnić. Chciałam gdzieś wyciągnąć Em., korzystając, że znów mamy dłuższy weekend, ale tylko na planach się skończyło. Miałam już w środę rezerwować nam przytulny hotel pod Warszawą, ale szefowa nie wyrobiła się z rozliczeniem i tym samym wypłatę dostanę w przyszłym tygodniu. No nic, płakać nie będę, może jakoś inaczej uda nam się urozmaicić ten weekend. 
Coś generalnie jestem ostatnio nie w humorze... pogoda daje się we znaki a i @ się zbliża. Czasami ciężko mi samej ze sobą.

3 komentarze:

  1. U mnie tyle dobrego ze nie pada tylko jest ponuro :) zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  2. i u mnie pada, nie cierpię takiej jesieni ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. a daj spokój, ta pogoda to i mnie dobija. ;/ i coraz zimniej jest...

    OdpowiedzUsuń

Keep calm and write a comment:)