poniedziałek, 1 lipca 2013

Wakacje i praca.

Weekend znów minął Nam szybko, za szybko, ale za to intensywnie i koncertowo:) W sobotę w końcu obudziłam się i nic nie musiałam robić! Cudowne uczucie! :) Do południa chodziłam w piżamie, jak Em. wrócił z pracy, zjedliśmy razem śniadanko i pojechaliśmy do rodziców. Wieczorem wyciągnęłam Go na koncert zespołu Enej, a On mnie w niedzielę na Perfect:) Miło spędziliśmy ten weekend, choć minął Nam bardzo szybko! W niedzielę też odwiedzili Nas w końcu teście, zobaczyć mieszkanie. Chwilę posiedzieli, wypili herbatę i już ich nie było - tak to ja lubię:)

Od piątku mam wakacje, no może nie do końca, bo pracuję... i tak do września, bo w pierwszym tygodniu będę miała jeden egzamin poprawkowy. Teraz po dwóch tygodniach przerwy wróciłam do pracy i strasznie się dziś wkurzyłam, bo wszystkie projekty archiwalne miałam ładnie poukładane numerami, miesiącami i latami, a pod moją nieobecność tak mi wszystko poprzekładali, że dziś musiałam wszystko od nowa robić i szukać projektów. Chwilę mnie nie było, a całą pracę musiałam robić od nowa, bo ktoś nie pomyślał, że skoro archiwizuję projekty to muszę je mieć poukładane po kolei... No trudno, mam nadzieję, że jutro już pójdzie z górki.

Teraz cały lipiec planuję pracować jak najwięcej, póki co tylko dwa dni będę miała wolne. Teraz w piątek idę na wizytę do ginekologa po 3 miesięcznej kuracji i jestem ciekawa czy coś się poprawiło z moimi hormonami. I czeka Nas osobny weekend, bo Em. niestety na weekend jedzie w trasę, a ja będę z małą Gabi u dziadków, więc przynajmniej tęsknić tak nie będę i odpocznę poza miastem z małą :)

26 lipca idziemy na ślub mojej koleżanki ze studiów, najpierw dostaliśmy zawiadomienie, ale niedawno dzwoniła i nawet się widziałyśmy i wręczyła nam zaproszenie. Nie miałam ochoty iść, same dobrze wiecie jak odchorowywałam poprzednie wesele... ale w końcu dałam się namówić, widzę, że jej zależy, więc mam nadzieję, że tym razem będziemy dobrze się bawić.
Wakacje planujemy w sierpniu, wszystko zależy od tego, kiedy będą chrzciny mojego przyszłego chrześniaka :) najpewniej w drugiej połowie sierpnia gdzieś sobie wyskoczymy, a może i nawet uda się wcześniej, kto wie.