niedziela, 14 października 2012

Zacisze.

Wróciliśmy, po weekendzie spędzonym w Zaciszu. Dosłownie. Tak nazywał się pensjonat i nie ukrywam, że sama jego nazwa zwróciła moją uwagę. Nie pomyliłam się, było warto. Jak było ? Pięknie. Wypoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatory do pełna. Tylko na chwilę obecną czuję się przytłoczona zbyt szybkim powrotem do rzeczywistości. Jednak mamy oboje piękne wspomnienia. Był czas spędzony tylko we dwoje, rozmowy o Naszej przyszłości  dużo spacerów, sauna i jacuzzi z bąbelkami i co najważniejsze, cisza i odpoczynek - czyli to, czego brakowało Nam obojgu najbardziej.
Czasami brakuje słów by opisać to, co chciałoby się powiedzieć. Jak w tytule bloga - 'czyli to, czego usta powiedzieć nikomu nie chciały'. To trzeba przeżyć. Myślę, a właściwie jestem tego pewna w stu procentach, że takie wypady, nawet krótkie, potrafią zdziałać 'cuda'. Polecam to miejsce z całego serca i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy. Był nawet pomysł, by właśnie tam urządzić Nasze wesele, bo oboje byliśmy, ba! jesteśmy, oczarowani tym miejscem.

piątek, 5 października 2012

Urodzinowo.

Zaliczka wpłacona, pobyt zarezerwowany, więc za tydzień o tej porze wyłączamy komórki, laptop zostaje w domu, a my jedziemy odpocząć i nacieszyć się sobą. A ciekawskich, gdzie jedziemy odsyłam tu.

No i dzisiaj urodziny mojego Łobuza:* I podobnie jak moje urodziny, Jego spędzamy wtuleni w siebie przy dobrym filmie. Dostał ode mnie kłódkę, na której napiszemy nasze imiona i datę odkąd jesteśmy razem i przyczepimy na moście:) Już dawno podobał mi się ten pomysł, a całkiem niedawno odkryłam, że takowy jest i w naszym mieście:)

poniedziałek, 1 października 2012

Październikowo. Urodzinowo.

Jeszcze nie tak dawno był maj, czerwiec a teraz mamy już październik. Lubię go, bo kojarzy mi się z polską złotą jesienią, ze stosami żółtych liści w parku, z kasztanami, z dzieciństwem... ale przede wszystkim lubię go, bo to jest mój miesiąc. 
Dokładnie 24 lata temu przyszłam na świat. Wychodzi więc na to, że dziś są moje urodziny. W zeszłym roku przepłakałam moje urodziny, twierdząc, że jestem stara, że chciałabym zatrzymać czas i cały czas mieć 22 lata. W tym roku myślałam, że będzie podobnie, ale nie jest. Nie czuję, że to właśnie dziś są moje urodziny, dzień zapowiada się jak każdy inny. Początkowo chciałam zaprosić kilka osób na gorącą czekoladę, bo znam świetne miejsce, ale jakoś oknami i drzwiami nie walili, więc odpuściłam. Nic na siłę. Jak ktoś ma ochotę, chętnie znajdę czas, by się z nim spotkać, a jak nie, to nie. Bez łaski. Tym samym stwierdziłam, że wieczór spędzimy sobie z Em sami, we dwoje. Już ustaliśmy, że odbierze mnie z pracy, może po drodze małe zakupy i zrobimy sobie jakąś pyszną kolację.
Mam kilka planów, postanowień urodzinowych, ale póki co nie będę o nich pisać. No i przede wszystkim, wczoraj zgodnie z Em stwierdziliśmy, że musimy odpocząć, tak więc dzisiaj zaczynam odliczanie do Naszego wyjazdu, który być może już w przyszły weekend.