niedziela, 20 października 2013

Pod górkę.

Pojechaliśmy w sobotę na mszę do parafii Em., żeby po mszy spotkać się z proboszczem i zaklepać sobie termin ślubu. Dlaczego wcześniej nie wzięłam tej opcji pod uwagę? Kościół jest przepiękny! Mały, drewniany kościółek, w środku przytulnie, kameralnie, czyli tak, jak byśmy chcieli:) Zaczęła się msza i byliśmy pozytywnie zaskoczeni księdzem, całe poprowadzenie mszy, jego podejście do parafian, czułam, że w końcu jesteśmy we właściwym miejscu. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy dowiedziałam się, że to nie jest proboszcz a ksiądz w zastępstwie :( No cóż, drugie podejście zrobimy w przyszły weekend, mam nadzieję, że do tego czasu właściwy ksiądz wróci i będziemy mogli zaklepać sobie 'nasz dzień'. 
Dostałam @ i hormony dają mi się we znaki. Nawet Em. zauważył, że jestem jakaś rozbita, przygnębiona, nieswoja. No tak, czuję się nie najlepiej. Mam nadzieję, że to szybko minie, bo w te dni ciężko mi samej ze sobą wytrzymać. 
Choć najbardziej przygnębia mnie kwestia mojej magisterki... Już dawno powinnam skończyć pierwszy rozdział, a tu dupa. Brakuje mi materiałów, stoję w miejscu. Dwa dni szukałam materiałów i nic. Nie chcę znów zmieniać koncepcji, chcę to wreszcie skończyć. Normalnie zostawiłabym to w spokoju na kilka dni, poczekała na przypływ energii i motywacji, ale Nasza promotorka narzuciła takie tempo, że nie sposób ze spokojem to ogarnąć. W piątek mamy oddać drugi rozdział, to jakiś absurd! Nie wiem kiedy i jak skończę pierwszy rozdział, ale na pewno nie oddam jej drugiego w piątek, bo mało realne bym zaczęła go pisać. 
I nie mam weny by pisać dziś o czymkolwiek innym, nie umiem. 
Idę wtulić się w moje 36,6, to chyba jedyne najlepsze rozwiązanie na chwilę obecną.

6 komentarzy:

  1. Ostatnio dużo się dzieje w Twoim życiu Kasiu i pewnie dlatego też tak się czujesz...zmeczona tez jesteś te dojazdy, nocki u rodziców, PMS, wszystko się nakłada... Dasz radę tylko daj sobie czas...i nie panikuj z pracą mgr - wiesz, że zawsze są opoznienia.... do przodu, się mi tu nie poddawaj...mam nadzieję, że wieczorek w ramionach Em był miły i podładował na nowy tydzień Twoje akumulatorki ;)))<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ostatnio mam intensywny czas, odkąd pracuję, ale pora się przyzwyczajać, bo tak wygląda dorosłość:)
      Nie poddaję się, idę do przodu małymi kroczkami:)
      Dziękuję za wsparcie i słowa otuchy, na szczęście dziś już trochę lepiej:):*

      Usuń
  2. ;* powoli się poukłada, odpoczniesz i będzie na pewno lepiej

    OdpowiedzUsuń
  3. Zobaczysz że pomalutku wszystko ogarniesz i na pewno poczujesz sie lepiej :) Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  4. yyy nadal nie macie daty ??

    OdpowiedzUsuń

Keep calm and write a comment:)