Lubię jesień, ale nie jak pada i jest zimno... aż się nie chce nosa z domu wystawić. A taką właśnie pogodę mamy dziś za oknem. Wczoraj było pięknie, słonecznie a dziś taka zmiana. Szczególnie nie lubię jeździć autem w taką pogodę, ale cóż zrobić.
W pracy wszystko się układa. Byłam wczoraj na pierwszym spotkaniu u znajomej mojej szefowej. Ma dwójkę dzieci, dziewczynkę 3 latka i chłopca 6 lat. Będę do nich chodziła dwa razy w tygodniu, więc dodatkowy pieniądz będzie:) a dzieci są rewelacyjne, szczególnie mała, więc na pewno będą to miłe zajęcia. Dodatkowo mam jeszcze trzy dziewczynki prywatnie, które przychodzą do domu, do moich rodziców, więc i tu mam dodatkowe pieniążki.
Przemyślałam sobie wszystko, przeliczyłam i stwierdziłam, że nie ma co patrzeć na dojazdy i żałować na paliwo, jak mogę wrócić do domu i spać spokojnie. Najbardziej męczyły mnie właśnie te dojazdy, jechałam do pracy i zostawałam u rodziców. Pewnie, fajne rozwiązanie, bo zaoszczędziłabym na paliwie, ale nie takim kosztem. Odkąd wyprowadziłam się z domu, powoli wszystkie moje rzeczy zniknęły z pokoju, nawet moje łóżko. Nic więc dziwnego, że jak jechałam do rodziców czułam się 'obco'. Nie miałam własnego konta, spałam na rozkładanej kanapie w salonie, albo u brata na łóżku. I co więcej każda noc była męczarnią, budziłam się zawsze po kilkanaście razy, wstawałam niewyspana. Oliwy do ognia dodawała też moja mama, nigdy się nie dogadywałyśmy, a teraz kompletnie się odzwyczaiłam od tego i jest jeszcze więcej kłótni. Po dniu spędzonym u rodziców zawsze byłam rozdrażniona, przybita i strasznie tęskniłam za powrotem do siebie. Więc stwierdziłam, że nie ma sensu się tak męczyć. Em. narzeka, że dużo wydam na paliwo, ale cały czas staram się go przekonać, że dam radę a przynajmniej męczyć się nie będę. No niestety sytuacja jest jaka jest, więc u rodziców będę zostawać tylko czasami. Nie wiem co zrobię, jak przyjdzie zima, bo wtedy nie jeżdżę autem, myślę nad dojazdami autobusem lub pociągiem, ale wtedy miałabym do pokonania całe miasto do pracy. Zobaczymy, na razie o tym nie myślę i skupiam się na tym co jest.
Byliśmy w sobotę w kościele na mszy, w tym, w którym początkowo chcieliśmy wziąć ślub. Po mszy mieliśmy iść porozmawiać do księdza, ale wszystko się diametralnie zmieniło! Kościół ogromny, za duży jak dla naszej ceremonii. W środku tak szaro-buro, zaniedbany ten kościół, jak w jakiejś piwnicy. Jak usłyszałam organistę, myślałam, że wyjdę i po minie Em. widziałam, że też ma taką ochotę. Katastrofa! Do tego cała msza taka sztywna, ksiądz taki bez życia... no nie, bez przesady, nic na siłę. Po mszy zawinęliśmy się do domu. Może i mamy duże wymagania, ale to ma być Nasz dzień. Po długich naradach postanowiliśmy, że weźmiemy ślub w parafii Em. Tam jest śliczny mały drewniany kościółek, więc nie wiem dlaczego od razu nie wzięliśmy tej opcji pod uwagę. W sobotę jedziemy porozmawiać z księdzem i mam nadzieję, że w końcu uda nam się zaklepać termin:) A organistę będziemy mieli własnego, musimy poszukać:) może znajdziemy coś fajnego:) Tym się na razie nie martwię.
Dziś znów jadę na zajęcia, potem do rodziców. W planach mam dziś usiąść i dokończyć w końcu pierwszy rozdział mojej pracy, bo tu już drugi trzeba pisać, takie nam tempo promotorka narzuciła...
Coraz lepiej odnajduję się nowej sytuacji, mam nadzieję, że w końcu do perfekcji opanuję łączenie pracy, dojazdów, szkoły i innych obowiązków:)
A teraz sobie troszkę potęsknię, do jutra...
Tak takie dojazdy są męczące na pewno. Spanie u rodziców i męczenie się też jest bez sensu więc chyba lepiej jest wydać więcej kasy ale się wysypiać.
OdpowiedzUsuńNo więc właśnie też tak myślę:)
UsuńDasz radę :) Zapraszam do siebie
UsuńCiężka decyzja, bo jednak pieniędzy szkoda, ale z drugiej strony ja wiem jak to jest nie zasypiać w ukochanych ramionach i żadne pieniądze nie są tego warte :)
OdpowiedzUsuńFakt pieniędzy szkoda, ale też pieniądze to nie wszystko... stwierdziłam, że mogę więcej dołożyć do paliwa i zasypiać w ramionach Em. śpiąc spokojnie:)
UsuńJeśli masz się tak męczyć śpiąc u rodziców to dobrze robisz...;-) co do Kościoła to pewnie, nie ma nic na siłę - ma się Wam podobać, macie się dobrze czuć...więc próbujcie tam w parafii eM. ;)
OdpowiedzUsuńDobrze robię, bo czuję się znacznie lepiej śpiąc u siebie:)
UsuńNo tak to Nam ma się podobać, może i jesteśmy wybredni, ale ma być pięknie:)
najważniejsze że jakiś plan tego wszystkiego masz i go konsekwentnie realizujesz :) musisz tylko spróbować jeździć autem zimo, nie jest trudno, czasem bez trzymanki jak są duże zaspy ale przecież wszystko jest dla ludzi :)
OdpowiedzUsuńfakt lepiej wybrać taki kośció jaki Wam będzie pasował :)zaklepcie termin i się pochwal kiedy będzie ten Wasz wielki dzień :)) powodzenia z codziennych obowiązkach
OdpowiedzUsuńa Nasz wielki dzień już dawno zaklepany:P
UsuńNasz kościół był ogromny ale ładny, jasny więc nic nie zmienialiśmy pod tym względem. Ale znowu księdza już sobie nie wyobrażałam żadnego z naszej parafii, strasznie ich nie lubiłam. I poprosiliśmy innego znajomego żeby ślubu udzielił:) I wyszło super! Organista też się za bardzo nie naśpiewał bo moi znajomi zorganizowali śpiew z gitarami. I muszę przyznać że nasz ślub wyszedł pięknie, bo wszystko było takie nasze, całkiem inne niż zawsze w tym kościele. Dużo osób potem mówiło że na naszym ślubie czuło się atmosferę.
OdpowiedzUsuńMusicie tak to sobie zorganizować żeby wam się podobało, żebyście wy się dobrze czuli i wtedy wszystko będzie w porządku:)
No właśnie o tą 'atmosferę' chodzi:) widzę, że się rozumiemy:)
Usuńlepiej tracic kase na paliwo niz sie tak meczyc:)
OdpowiedzUsuń