Wraz z początkiem marca zawitała do mnie wiosna! Wystawiam buzię na słońce i czekam z niecierpliwością na pierwsze piegi. Gorsze dni minęły, a ja czuję się znacznie lepiej. Tak, mam się dobrze. My, mamy się dobrze. Duża dawka słońca i On obok mnie, to moje lekarstwo, które sprawdza się zawsze.
Weekend na uczelni minął szybko i ani się obejrzałam mamy początek nowego tygodnia. Słońce nadal Nas nie opuszcza, błękitne bezchmurne niebo i to co, że jeszcze jest zimno. Dzięki tej pogodzie za oknem, jakoś łatwiej znoszę odliczanie do pobytu w szpitalu. Tak, to już w czwartek, za dwa dni. Staram się o tym nie myśleć, bo ciężko mi. A tak naprawdę pod tym względem nie trzymam się wcale. Najgorzej jest wieczorami, łzy płyną z bezradności i niewiedzy po policzkach. Najgorsza jest niewiadoma, bo tak naprawdę nie wiem co jeszcze nowego pokażą badania. Może nie warto martwić się na zapas? Ale taka już jestem, boję się, ale to przecież normalne.
Od czwartku bardzo dużo się u mnie zmieni. Mam nadzieję, że tylko i wyłącznie na lepsze. Mam tyle planów, co zrobię jak wyjdę ze szpitala. Doczekać się nie mogę, kiedy będę już "po", wtedy będę mogła działać! Mam w sobie garść motywacji i zapału, byle bym tylko wytrwała do końca.
Mało mnie ostatnio u Was, wiem. Nie komentuję, ale zaglądam tak często jak mogę. Mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie pod moją nieobecność ? :) Nie wiem kiedy wrócę, może uda mi się wyjść na przepustkę w weekend, zobaczymy... Ale pewnie już nie zdążę napisać przed szpitalem, więc już teraz proszę o trzymanie kciuków i, mam nadzieję, do zobaczenia niedługo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Keep calm and write a comment:)