Nadaję ze szpitala. Podpięłam się na lewo pod czyjeś wifirifi i dzięki temu mam stałą łączność ze światem. Pewnie jesteście ciekawe jak mi tam ? I tu Was zdziwię, bo całkiem dobrze! Myślałam, że będzie ciężko, że bez łez się nie obejdzie, a tu ku mojemu zdziwieniu, nawet nie mam czasu się nudzić :) Leżę sobie w trzyosobowej sali w doborowym towarzystwie, z jednej strony przesympatyczna starsza greczynka, którą po prostu ubóstwiam za jej optymistyczne podejście do życia, a z drugiej strony równie sympatyczna pani. Więc jak to baby, jak zaczniemy gadać, to mogłybyśmy przegadać cały dzień! :) Więc jak widzicie ja mam się całkiem dobrze, a jak moje zdrowie? W pierwszy dzień miałam usg tarczycy i odetchnęłam z ulgą gdy nie znaleźli nic co mogłoby niepokoić. O tyle mniej. Tego samego dnia miałam jeszcze pobieraną krew o 18 i 23 na kortyzol. Wczoraj rano kolejne badania krwi na hormony itp. W szoku byłam, że po pobraniu ośmiu probówek nie zjechałam z krzesła jak to mi się niegdyś zdarzało. Odwiedziła mnie wczoraj moja pani doktor prowadząca z informacją, że podejrzewa u mnie wrodzony przerost nadnerczy ze względu na to, że poziom kortyzolu mam bardzo niski a i objawy pasują. Ale to nic pewnego. Dziś od rana znów mnie kluli i kłóć będą znów na kortyzol czyli powtórka o 18 i 23. Zostało mi jeszcze badanie na gęstość kości, usg brzucha i jeśli potwierdzi się diagnoza, tomografia nadnerczy. Podejrzewam, że wszystkie te badania zrobią mi już w poniedziałek, czyli jakby nie patrząc trochę luzu tu mam. Z drugiej strony, gdyby się ze wszystkim spięli to w dwa dni też by się wyrobili, ale muszą trzymać co najmniej trzy żeby dostali za mnie pieniądze. Więc wyjdę zapewne w poniedziałek, chyba, że wyjdzie coś dodatkowego to we wtorek.
Dziś już z niecierpliwością czekam na mojego Em. i też rodzice mają przyjechać po południu.
Dziś już z niecierpliwością czekam na mojego Em. i też rodzice mają przyjechać po południu.
Powiem Wam Kochane, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Wystarczy pozytywne nastawienie i pozytywne myślenie, a wszystko da się znieść :) Bałam się niepotrzebnie, bo trafiłam i na przemiłe sąsiadki i pielęgniarki też są przesympatyczne i zawsze coś miłego powiedzą i pożartują :)
Mam nadzieję, że następnym razem, będę pisała już z domku. Trzymajcie za mnie kciuki i do napisania niebawem! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Keep calm and write a comment:)