Dni lecą jak szalone, a ja z przerażeniem spoglądam w kalendarz i notuję to, co muszę zrobić przed pójściem do szpitala. W czwartek przyszło skierowanie, tak więc 7 marca, chcąc nie chcąc muszę się stawić na oddziale endokrynologii. Boję się, jak to ja, ale z drugiej strony wiem, że mam przy sobie wspaniałych ludzi, którzy mnie wspierają. Staram się myśleć pozytywnie, bo jeśli chcę być zdrowa, to pozytywne myślenie, to połowa sukcesu. Wszystko rusza do przodu i to mnie cieszy. Do szpitala idę w czwartek, badania to minimum 3 dni, więc najprawdopodobniej zostanę do poniedziałku, bo w weekend nie robią badań. Postaram się też o przepustkę na weekend do domu, jeśli nie będę musiała zostać. Już w myślach robię listę rzeczy, które muszę zabrać. A do tego czasu jeszcze trochę muszę nadrobić.
Czeka na mnie prezentacja na seminarium, która już wołami się prosi. Do napisania również esej, dokończenie portfolio dla zaprzyjaźnionej firmy i inne mniej lub bardziej ważne rzeczy. Dam radę!
A dziś już tylko odpoczywam, palcem nie kiwnę! Znów sypnęło śniegiem. Już biegają po osiedlu z szuflami i odśnieżają zasypane chodniki. A ja bym tak chciała już wiosnę! Może się doczekam? Ponoć ma być ładna pogoda akurat jak pójdę do szpitala, to będę robić rundki wokół budynków, przynajmniej troszkę schudnę :)
Staram się widzieć jak najwięcej pozytywów. Nasz ślub za rok, a do tego czasu chcę być zdrowa i chcę w końcu wyglądać jak dawniej - piękniej :) Teraz muszę o to zawalczyć, dla siebie, dla Nas, dla Naszych przyszłych dzieci - w końcu mam dla kogo :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Keep calm and write a comment:)