czwartek, 2 stycznia 2014

Noworocznie.

Lubię każdy nowy rok. Można wtedy zacząć "wszystko" od nowa, z czystą kartką. A przynajmniej to fajna okazja, by coś zmienić, zacząć coś nowego. Ja postanowień noworocznych nie mam, ale jak każdy z nas, mam swoje małe i duże marzenia, plany. Przede wszystkim chciałabym być lepsza dla siebie samej.
Sylwestra mieliśmy spontanicznego, czyli tak jak lubię. Mieliśmy w planach zostać w domu, więc zrobiłam różne przekąski, kupiliśmy szampana i alkohol do drinków. Mieliśmy spędzić go we dwoje, a w ostatniej chwili spędziliśmy go we czworo:) I jak zawsze wyszło na moje, bo już kilka dni wcześniej męczyłam Em. by zadzwonił do Adriana i zapytał czy nie mają ochoty wpaść do nas w Sylwestra, ale Em. się wykręcał, aż Adrian sam zadzwonił i od słowa do słowa ustalili, że wpadniemy po nich koło siódmej i zabierzemy do Nas. Więc miło spędziliśmy ten sylwestrowy wieczór z Adrianem i Agą. Było wesoło, tak więc tym bardziej się cieszę, że mieliśmy towarzystwo, choć nie wątpię, że we dwoje też by nam dobrze było:) Panowie tak pobalowali, że spać szliśmy o 4 nad ranem, aż się sama dziwię, że dotrwałam do tej godziny nie zasypiając na siedząco. Wstaliśmy wczoraj koło 10, niektórzy mieli problem ze wstaniem, a raczej z utrzymaniem się w pionie i z bóle głowy, haha, jak to mówią "cierp ciało, coś chciało":) Tak więc mieliśmy wczoraj leeeeniwy dzień, po południu odwieźliśmy towarzystwo do domu i resztę popołudnia spędziliśmy na kanapie oglądając seriale - lubię takie dni, a teraz będzie ich zdecydowanie mniej:(
Dziś po długiej przerwie wracam do pracy, zajęcia przygotowane i niedługo się zbieram. A psikusa mi takiego zrobili, bo zmienili tabliczki z rozkładem jazdy, patrzę i nie ma mojego autobusu! Ba, połowy autobusów w rozkładzie nie było, a że to jest tylko przystanek na trasie, to nawet ani kogo zapytać ani nic... no ale przyjechał, radość moja wielka, bo nie dość, że zimno, to jeszcze zmartwiłam się, że nie będę miała jak dojechać. 
Weekend spędzam na uczelni, i to dość intensywnie, bo doszły nam nowe wykłady więc w sobotę i niedzielę po południu na uczelni też posiedzę... Dodatkowo w sobotę mam zaliczenie semestralne z translacji więc jutro sobie posiedzę z tekstami, ale na szczęście już wcześniej coś tam podzióbałam, więc nie będzie tak źle. Udało mi się też poprawić pierwszy rozdział i odesłać promotorce, jutro mamy seminarium więc może dowiem się czy zaakceptuje, czy znów do poprawy. No i drugi rozdział czas najwyższy zacząć pisać, więc muszę nabrać tempa. 
Jakaś taka zmęczona się dziś czuję, może przez ten wczorajszy leniwy dzień, muszę się rozkręcić. Kawka wypita, zaraz mam pierwsze zajęcia. A Wy jak się czujecie w nowym roku:)?

6 komentarzy:

  1. Ooo to fajnie, że we czwórkę;-) zawsze to inaczej :D. Musisz się teraz rozkręcić bo za długo odpoczywałaś :P:P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odpoczywałam? Hmmm... tak naprawdę, mimo iż miałam wolne w pracy to zawsze coś było do zrobienia, więc raczej się nie nudziłam:P

      Usuń
  2. kiepsko, bo czuje, ze to nie bedzie dobry rok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj:/ mam jednak nadzieję, że będzie dobry;*

      Usuń
  3. Kiepsko się czuje w nocym roku, nie potrzebna, bez pracy , bez perspektyw... :( zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, uszy do góry! Zawsze mogło być gorzej, a wszystko może się zmienić! Trzeba w to wierzyć:)

      Usuń

Keep calm and write a comment:)