Tak się cieszyłam na zbliżające się święta... głównie duchowo, ale też z powodu zapachu pierniczków i choinki w doniczce. No to mam co chciałam. W sobotę, w drodze powrotnej z uczelni kupiłam piękną choinkę i ile się namęczyłam, żeby dotachać ją do domu... założyłam lampki, zawiesiłam bombki i ozdoby i tak sobie stała jeden dzień. Teraz stoi rozebrana na balkonie, bo... okazało się, że w naszej choince jest mrowisko i inne robale! Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, w zeszłym roku mieliśmy choinkę w doniczce i u mnie w domu odkąd pamiętam zawsze była choinka w doniczce... zauważyliśmy, że coś jest nie tak jak się ziemia "sama" zaczęła wysypywać, a właściwie to taki żwirek... nosz zła jestem i żal mi, bo jednak trochę kosztowała ta nasza choinka i nie wydam kolejnych pieniędzy na kupno nowej, więc będziemy mieli święta bez choinki. Już mi wszystko jedno.
Jestem już przemęczona. W zeszłym tygodniu miałam taki maraton w pracy, że ledwo ogarniałam, do tego wszystkie inne sprawy. W tym tygodniu kończymy już nauki przedmałżeńskie, nawet nie wiem kiedy zleciały te trzy tygodnie, bo dopiero co był początek grudnia. Ale jeszcze tylko tydzień, a potem do końca roku w końcu odpocznę, nabiorę dystansu i nadrobię wszystko to, na co nie miałam ostatnio czasu.
Weekend minął nawet nie wiem kiedy, bo cały weekend zajęcia. W sobotę skończyłam zajęcia wcześniej i wyciągnęłam Em. do Ikei na zakupy. Pod choinkę od moich rodziców kupiliśmy sobie w końcu małżeńską kołdrę, wymieniliśmy od razu poduszki na nowe i jeszcze przygarnęliśmy nową pościel:) także z zakupów byłam zadowolona:) a na koniec dnia poszalałam i w końcu kupiłam sobie nowy telefon. Trochę mnie Em. namówił, że w końcu mam prawo, że mi się należy, no i mnie przekonał:) o to on klik. Trochę czasu minie zanim się przyzwyczaję, ale myślę, że będzie nam się dobrze ze sobą "współpracować":)
Dzisiaj urwałam się z ostatniego wykładu, jakoś nie miałam ani nastroju ani ochoty na dłuższe siedzenie, zwłaszcza, że wczorajszy wieczór spędziłam na czytaniu artykułu na zajęcia, a dzisiaj wykładowca nagle zmienił koncepcję i zrobił zupełnie inny temat.
Od jakiegoś czasu rozglądam się za autkiem, żebym w końcu mogła być niezależna. Byliśmy dziś oglądać jedno auto... brak słów! Auto w stanie tragicznym, na szczęście wiedzieliśmy co sprawdzać, bo tak nawet byśmy nie wiedzieli, że tyle w nim usterek... a kobieta, która próbowała nam je wcisnąć... porażka... aż mi jej potem żal było. No nic będziemy szukać dalej, aż coś fajnego znajdziemy.
I na naszym parapecie zamieszkały wczoraj trzy małe kaktusiki:) ciekawe czy wytrwają ze mną:P niby Em. ma się nimi "opiekować", bo to on chciał, no ale zobaczymy, bo ja ręki do kwiatów niestety nie mam - albo zasuszę albo przeleję. Niby to kaktus, ale ja zdolna jestem.
Nie bądź już taka, kup sobie tą choinkę.. na auto masz to i te pare groszy na choinkę wytrzaśniesz ;)
OdpowiedzUsuńeh ale masakra z tą choinką
OdpowiedzUsuńszkoda, ze choinki nie bedzie:( a przede mna tez nauki przedmalzenskie. ja szukam weekendowych i nigdzie teraz znalezc nie moge
OdpowiedzUsuńmam podobny telefon i jak na razie to jestem zadowolona :)
UsuńU nas nie słyszałam jeszcze o weekendowych... ale na pewno gdzieś są:)
UsuńOjej to nieźle z tą choinką. My zawsze u rodziców mieliśmy żywą, ale ciętą, nie w doniczce. Do nas kupowaliśmy taką samą. Mi od zawsze święta kojarzyły się z zapachem choinki, bo zawsze w naszym domu choinka była duża, żywa i pachniała lasem. Teraz rodzice musieli kupić sztuczną, bo bratowa wymyśliła, że dzieci się uczulą :/
OdpowiedzUsuńU mnie w domu zawsze też była żywa, pachnąca choinka:) dlatego teraz wkurzyłam się strasznie jak się okazało, że Nasza jest zasiedlona przez robale:(
UsuńNo to przechlapane z bratową.. :/
a u mnie w domu co roku mamy sztuczną choinkę :)
OdpowiedzUsuńdostalabym zawalu na widok tych robakow:D
OdpowiedzUsuńmi było słabo:P
Usuńee choinka pewnie się jeszcze pojawi :D nie da Ci :D
OdpowiedzUsuńmam nadzieje że jednak choinka będzie:D zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuń