Wiem, powtarzam się, czas pędzi niesamowicie! Znów kolejny tydzień nam minął. Odkąd jestem 'kobietą pracującą' czas przyśpieszył jeszcze bardziej.
Weekend mieliśmy dość intensywny, ale za to w pełni udany i spędzony ze sobą. W sobotę świętowaliśmy nasz urodziny:) pojechaliśmy na małe zakupy:) i tak kupiłam sobie jeansowe legginsy ( a właściwie niczym nie różnią się od normalnych jeans'ów, tyle że mają gumę w pasie:)) a i M. się obkupił w dwie pary spodni, buty i ciepłą czapę, co by mu było ciepło w uszy w pracy:) Zrobiliśmy przy okazji małe zakupy. Upiekłam sernik bananowy (pychota!) i pojechaliśmy do teściów. W niedzielę wybraliśmy się do kościoła na mszę, do tego w którym będziemy mieli nauki przedmałżeńskie, żeby się księdzu na oczy pokazać ciut wcześniej:) A z tego co sprawdziliśmy, 2 grudnia zaczynają się spotkania. Po mszy pojechaliśmy do Ikei, daaaawno już nie byliśmy. Kupiliśmy sobie kapciochy, bo te, które mamy już się zużyły, zjedliśmy obiadek, pooglądaliśmy sobie szafy, bo w końcu będzie się trzeba dorobić normalnej szafy na wieszaki, w drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o centrum handlowe i tak nam przeleciał cały weekend, późnym popołudniem byliśmy w domu.
A tydzień zleciał mi tak szybko, że sama nie wiem kiedy. Wtorek, środa, czwartek w pracy więc w domu było mnie niewiele. Miałam pisać pracę, przygotować się na zajęcia... tylko kiedy? W efekcie dziś od rana siedzę na tyłku i przygotowuję się na zajęcia.
Dziś po południu mam jedne zajęcia, jutro od rana dwa, w niedzielę jeden wykład. Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego nie zbili nam tego w jeden dzień? Lubią utrudniać życie. A praca miała się pisać, póki co stoi w miejscu. Najważniejsze, że mam już materiały, teraz pójdzie (mam nadzieję) ciut lepiej.
Sprawy ślubne mkną do przodu:) Wczoraj podpisaliśmy umowę z dj'em, a przy okazji okazało się, że oni tam mają całe centrum ślubne:) więc prawdopodobnie fotografa też będziemy mieli od nich, podejmiemy decyzję jak zobaczymy zdjęcia. No i najważniejsze, przez co miałam już dzisiaj pierwszy sen ślubny, kwestia sukni! Wiedziałam, że czeka mnie wycieczka po salonach sukien ślubnych i szczerze się tego obawiałam. Wszystkie suknie w salonach są w małych rozmiarach. No nie oszukujmy się, trochę kilogramów tu i tam się ma, do tego większy biust... czułam, że będzie to dla mnie męka, żeby dobrać sukienkę w odpowiednim rozmiarze i fasonie. A tu nagle, okazało się, że mama naszego dj'a jest krawcową i ma własną pracownię sukien ślubnych. Boże, jakie ona cudne sukienki szyje! Oglądałam zdjęcia sukienek z salonów i jej wersje, które ona szyła... były o niebo lepsze od tych z salonów. I oglądając te wszystkie zdjęcia znalazłam kilka wariantów, w sumie bardzo do siebie podobnych i już jestem pewna, że będę miała sukienkę szytą właśnie przez tą panią:) Wcześniej nie rozważałam nawet opcji uszycia sukienki, ale jak się okazuje szybko zmieniłam zdanie. Dla tej kobiety nie ma rzeczy nie możliwych, do tego konkretna, widać, że zna się na rzeczy - miód na moje serce:) Więc teraz już ze spokojem pójdę po przymierzać różne modele i zobaczę, w którym dobrze wyglądam i czuję, a potem szybciutko podpisać umowę, bo najpóźniej do końca roku muszę się zdecydować.
Myślę, że moja suknia, będzie mniej więcej w tym stylu:
Zostawiam Was ze zdjęciem i pędzę się szykować na zajęcia. W planach weekendowych wizyta u księdza i zaklepanie w końcu terminu ślubu, bo w zeszłym tygodniu nie daliśmy rady, więc może teraz się uda:)

wy jeszcze nie macie zaklepanej daty ślubu :) no to musicie ten temat ogarnąć, jeśli chodzi o brak czasu mam podobnie :)
OdpowiedzUsuńMamy zaklepaną już salę, tym samym ustaloną datę ślubu, a kościół to formalność:)
Usuńojjj od kiedy pracuję też mi czas ucieka między palcami!
OdpowiedzUsuńja chyba bym się bała uszyć suknię, ktorej wcześniej nie mierzyłam... ale w końcu masa dziewczyn tak robi... ja niestety nie we wszystkim wyglądam dobrze więc nie było opcji :P suknia ze zdjęcia pięknie się układa z tyłu, ale nie wiem - z przodu tam jest taka falbanka na całą długość czy jak? bo ja bym chyba wybrała opcję bez tego :) ale ja ogólnie lubię proste rzeczy :)
sukienka skromna, ale bardzo ładna :) widze,że trochę poświętowaliście faaajnie :) 100 lat z okazji urodzin :()
OdpowiedzUsuń