Kolejny weekend nam mija i sama nie wiem kiedy, ani gdzie pędzi ten czas! Dni i noce już coraz chłodniejsze, nie lubię tego... czuć już jesień, niedługo zima...
Weekend spędziliśmy w domku, we dwoje. Ja w piątek i sobotę byłam na uczelni, a Em. w pracy. Sobotnie popołudnie spędziliśmy na porządkach. Okna już od dłuższego czasu prosiły się o umycie, więc się doczekały. A niedziela mija leniwie. Co prawda zdążyłam posprzątać mieszkanie, przebrać pościele i wiele innych, ale jakoś tak nie odczułam intensywności.
Zmobilizowałam się w końcu, a właściwie to Em. mnie zmobilizował, żeby wypełnić papiery o odszkodowanie. Czas najwyższy, jutro wybieram się na pocztę.
Wstępnie zaczęliśmy szukać dj'a i fotografa na nasz ślub i nawet wysłaliśmy kilka mejli z zapytaniami. Jak słucham mojego brata, który ślub ma za dwa lata i on już większość rzeczy ma załatwioną, to zaczynam się stresować, no! A obiecałam sobie, że bez stresu ze spokojem wszystko załatwimy, przecież zdążymy!
Ostatnio zdecydowanie za dużo się denerwuję! A to w pracy coś nie tak, a to coś innego. Np. cały zeszły tydzień, poza zajęciami, spędziłam pisząc pierwszy rozdział mojej pracy magisterskiej... liczyłam, że jeszcze na pierwszym zjeździe odpuszczą nam seminarium, ale w czwartek po południu pojawił się plan, że w piątek mamy zajęcia... tak, takie rzeczy tylko na naszej uczelni. Całe szczęście zaczęłam pisać w poniedziałek i napisałam 6 pierwszych stron, z którymi poszłam do promotorki, a ona zrównała mnie z poziomem chodnika. Jednym pytaniem pozbawiła mnie wszelkich chęci dalszego pisania. Więc pierwszy zjazd nie był dla mnie miły ani trochę. Muszę się zresetować, więc póki co nawet nie myślę ani o tym rozdziale ani o dalszym pisaniu.
Uciekam spędzić ostatnie weekendowe godziny wtulona w moje 36,6.
No może za dużo się dzieje i za dużo masz na głowie i przez to tak...? Mam nadzieję, że ten tydzień będzie dla Ciebie dużo lepszy ;D:D:D
OdpowiedzUsuńByć może... no oby ten tydzień był spokojniejszy :)
UsuńJa pamiętam jak ja pisałam prace magisterską. Bardziej pomogła mi moja recenzentka niż mój promotor. Zapraszam do siebie zmiana adresu Szczęśliwa zmienia się na Niebieskooką
OdpowiedzUsuńhttp://niebieskooka-dziewczyna.blogspot.com/
Dziękuję za nowy adres :)
UsuńJa nie wiem co jest z tymi promotorami że zawsze na początku jak im cokolwiek zaniesiesz to zawsze jest do kitu i im się nie podoba. To już chyba taka reguła. a nasza reguła powinna być taka żeby się nie przejmować i pisać tak żeby nam się podobało:)
OdpowiedzUsuńByć może to właśnie tak reguła? Nie wiem.
UsuńPóki co zbieram nową motywację do pisania... :)
A skąd jesteście? Bo mogłabym Wam polecić kilku DOBRYCH Dj'ów. :))
OdpowiedzUsuńPoznań :)
UsuńA to za daleko troszkę. ;)
UsuńMy mamy za raptem ciut powyżej 4 miesięcy ślub i jakoś tak na luzie jeszcze do tego podchodzę choć nie wiele więcej mamy niż Wy ;-)
OdpowiedzUsuńOj na pewno macie więcej niż my, bo my póki co poza salą nie mamy nic:)
Usuńpromotorki temat rzeka :)
OdpowiedzUsuń