Mieliśmy dziś okropną noc.
Nie dość, że pogoda nie jest łaskawa, bo jest taki skwar nawet w nocy, że spać się nie da!, to jeszcze sąsiad z góry postanowił uatrakcyjnić nam noc i zalać łazienkę. Dlaczego nie! Nabiegaliśmy się, pobudziliśmy pół bloku, wiadro od mopa poszło na straty i zużyłam cały zapas świeżych ręczników, ale daliśmy radę 'zapanować' nad sytuacją. Zawsze mogło być gorzej... nie chcę widzieć jak wygląda mieszkanie sąsiada, skoro już w korytarzu stała woda. Na szczęście wszystkim zajmą się właściciele mieszkań, więc przejmować się nie musimy... ale co się nadenerwowałam, to się nadenerwowałam. W efekcie zasypialiśmy dopiero nad ranem i z tego zmęczenie obudziłam się dopiero po 9. A tu siedzenia z nosem w notatkach ciąg dalszy...
Nie chce ze mną współpracować pogoda, dobrze wie, że uczyć się muszę a tu skwar taki i duszno, że nie ma czym oddychać i warunki do nauki zerowe. Ale nie daję się...
Chyba najważniejsze za mną. Teraz powtórki, utrwalanie, ćwiczenie... i proszę o kciuki w sobotnie przedpołudnie. Bardzo się przydadzą, każda ilość!
Ostatnie dni to jakaś męka dla mnie... pogoda, nauka... nic się nie chce a jednocześnie tyle trzeba. Walczę ze sobą, żeby dać radę. Jeszcze trochę... a potem obiecuję, że jadę na weekend nad jezioro!
Ps. No tak, siedzę z nosem w notatkach i zupełnie nie mam czasu na pozostawienie śladu u Was... natomiast bywam, czytam by nie mieć zaległości i jestem, nie ciałem, ale duchem jestem z Wami! Proszę jeszcze o chwilkę cierpliwości wracam do Was po sesji!
Jeszcze nie wszystkie kobietki wysłały mi nowe zaproszenia na blogi... gdybym mogła prosić o sprawdzenie i zaproszenie tam, gdzie go nie mam :) Dziękuję:*
Ps. No tak, siedzę z nosem w notatkach i zupełnie nie mam czasu na pozostawienie śladu u Was... natomiast bywam, czytam by nie mieć zaległości i jestem, nie ciałem, ale duchem jestem z Wami! Proszę jeszcze o chwilkę cierpliwości wracam do Was po sesji!
Jeszcze nie wszystkie kobietki wysłały mi nowe zaproszenia na blogi... gdybym mogła prosić o sprawdzenie i zaproszenie tam, gdzie go nie mam :) Dziękuję:*
A Milenkowo masz?
OdpowiedzUsuńNie mam zaproszenia... Poproszę:)
UsuńDo mnie masz Kasiu?
OdpowiedzUsuńWspółczuję syt.z zalaniem.Ale bywa.
Trzymam mocno kciuki :)
Nie mam zaproszenia... Poproszę:)
UsuńWysłane :) na kasia.lena88@gmail.com
Usuńtwój zeszyt? jak tam to masz piękne pismo:)
OdpowiedzUsuńMój zeszyt. Dziękuję :D piękne pismo, ale mankament, że piszę wolniej niż wszyscy :P
UsuńWojej no to miałąś przejścia nocne... aj mnie to co roku zalewa zimą jak śnieg pada więc Cię rozumiem Kochana:***
OdpowiedzUsuńDo mnie wejście masz???
Buziaki:*
Nie mam zaproszenia... Poproszę:)
UsuńNajważniejsze, że nie Wy musicie zajmować się tymi wszystkimi sprawami związanymi z zalaniem... 3mam kciuki w sobotę ;)))
OdpowiedzUsuńTrzymaj mocno!
Usuńpowodzenia :) ja mogę na chwilę odetchnąć.
OdpowiedzUsuńJakie ty masz pięknie napisane notatki! Ja nigdy nie mogłam nad tym zapanować. A w tym roku to prawie żadnych notatek nie miałam, takie przedmioty dziwne:/
OdpowiedzUsuńZ łazienką rozumiem bo miałam identyczne stresy ostatnio i to dwa razy. Na szczęście sąsiad zalewający za każdym razem współpracował i dało radę jakoś to ogarnąć. moi znajomi mieli gorzej. Wyjechali na 3 tygodnie z mieszkania i przez te 3 tygodnie sąsiad cały czas ich zalewał. Pękła mu jakaś rura, on miał gdzieś że jemu w mieszkaniu jest wilgotno i nie myślał że na dole u sąsiadów jest w ogóle dramat. Jak wrócili to zastali w domu wszystko tak zawilogocone i taki grzyb na ścianie że nie wiedzieli czy to w ogóle da radę zniwelować.