Znowu łapię jakieś doły. Chyba zbyt długo próbowałam oszukać samą siebie, że będzie dobrze. Pozytywne myślenie to już mi bokiem wychodzi. Niektórym się wydaje, że taka dobra dusza jak ja, urodzona optymistka przecież nie ma żadnych problemów. Jest taka mądra, wszystko potrafi. Zawsze pomoże. Ze wszystkim sobie poradzi. A guzik! Tak na prawdę z niczym sobie nie radzę. Chyba tylko przyziemne obowiązki trzymają mnie jakoś w pionie. Bo muszę wstać, egzaminy się same nie zaliczą, pranie się samo nie wypierze itp. Chciałabym gdzieś wyjechać, na dłużej, zresetować się... ale czy jest to możliwe? To nie sprawi, że problemy znikną. Niestety.
"To że latam samolotem
nie czyni ze mnie ptaka
Jeśli zrobię coś dobrze,
nie znaczy, że jestem mistrzem
A jeśli zrobię coś źle,
to nie jestem głupcem
Mam prawo fruwa i pływać
mieć genialne pomysły
i mylić się czasami"
Nie jestem idealna. I zmęczyło mnie noszenie takiej właśnie etykietki.
Wyjazd nie sprawi, że problemy odejdą niestety. Z problemami sobie radzić tu i teraz... inaczej problemy "pojadą" z Nami... Wyciszenie... to jedyne wyjście na zrozumienie czegoś. Spokój, opanowanie i przemyślenia. Wybaczenie, miłość, dobre nastawienie, ja wiem, że to tak łatwo się mówi. Jak masz ochotę płacz, krzycz, wywal z siebie emocje. Nie tłum niczego w sobie... nikt nie jest idealny, każdy ma problemy i nie bójmy się pokazywać tego, że z czymś sobie nie radzimy... Jesteśmy tylko ludźmi, którzy całe życie się uczą i popełniają błędy. Spokojnie...
OdpowiedzUsuńMasz rację, gdziekolwiek bym nie pojechała, nie pozbędę się problemów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Choć tak byłoby najłatwiej.
Usuńodpuść.. przestań się przejmować. Powiedź sobie : ok nie jestem najlepsza, nie dam sobie z tym rady.. a samo przyjdzie z czasem.
OdpowiedzUsuńNie wiem jakiego typu doły i dołki Cię łapią, bo nie piszesz o nich, ale nie daj się. Ok, zawsze jesteś optymistką, zawsze dajesz radę.. teraz nie musisz dawać rady, masz do tego pełne prawo..
Problemy są i zaraz ich nie ma, sama dobrze o tym wiesz, że i z największego bagna w życiu się wychodzi gdy się chce.
Wiesz, potrafię sama przed sobą się przyznać, że z czymś nie dam rady.
UsuńOby wszystko w końcu minęło...
po prostu trzoszke sobie poluzuj... pranie nie zając nie ucieknie tak jak sprzatanie czy inne przyziemne czynności...zrób sobie dzień lenia taki z mini domowym spa, książką etc...
OdpowiedzUsuńproblemy nie miną ale czasem trzeba odpuścić czy coś po prostu olać :)
Poluzowałam:)
Usuńmoże już niedługo wypoczniesz będą wakacje :)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać!:) Chciałabym się oderwać od rzeczywistości...
Usuńpytanie brzmi który blog teraz twój jest aktualny? moja rada musisz sobie zrobić sobie dzien spa:P zapraszam do siebei
OdpowiedzUsuńTen jest jak najbardziej aktualny:)
UsuńNie udajesz sama przed sobą i to najważniejsze a kiedyś musi w końcu nastąpić taki czas kiedy powiesz, że naprawdę jest ok :)
OdpowiedzUsuńOby:)
UsuńBo widzisz, jakie ponosisz koszty tego, że ciągle wszyscy widzą Cię jako optymistkę uśmiechniętą zawsze? Może po prostu nie pokazujesz swoich słabości by inni mieli możliwość dostrzeżenia tego, ze jest Ci źle i nie mają możliwości Cię wesprzec??
OdpowiedzUsuńAle to nie jest tak, że ja jestem ciągle uśmiechnięta... że ukrywam się jak jest mi źle... nie... po prostu wtedy nagle wszyscy znikają...
Usuńmoze zamiast ciagle pokazywac innym ze jestes ciagla optymistka po prostu zacznij byc soba, z dolami, ze smutkami. niech inni tez ciebie wspieraja:)
OdpowiedzUsuńStaram się być sobą. Z tym wsparciem jest różnie... w kwestii 'przyjaciół' oczywiście.
Usuń