Z reguły nie lubię siedzieć i nic nie robić. Wolę jak coś się dzieje, wtedy czuję się jak ryba w wodzie. Z reguły, ale nie zawsze, bo dziś mam ten dzień, kiedy najchętniej zaszyłabym się gdzieś z dala od rzeczywistości. Dopadła mnie comiesięczna dolegliwość i jestem nie do życia. Rozdrażniona, obolała i sama nie wiem czego chcę? A ten mój Em. to anioł jakiś, że tak ze mną wytrzymuję, bo potrafię być wredna w te dni. Więc dziś leżę i nie robię nic, notatki leżą pod stolikiem i ani mi się nie śni by je dziś do rąk brać. Choć mam nadzieję, że dojdę szybko do siebie, bo od poniedziałku zabieram się ostro do nauki.
A przed nami jeszcze leniwy wieczór i niedziela. Dziś spędziliśmy dzień w domu, razem. Fajnie tak czasem pobyć ze sobą, nic nie musieć robić, niczym się nie martwić :) a jutro wybieramy się do rodziców, bo jak to Em. stwierdził, że jak przesiedzimy niedzielę w łóżku to całkiem zgnuśniejemy. Więc jeszcze troszkę poleniuchujemy, póki można :)
Oj tam, oj tam... leniuchuj póki można:)
OdpowiedzUsuńnie jest z Tobą aż tak źle, zmobilizowałaś się,żeby napisać post :) miłej leniwej niedzieli
OdpowiedzUsuńCzasem trzeba poleniuchować:)
OdpowiedzUsuńja sobie sama co jakiś czas robię dzień lenia jeśli mam taką możliwość, bo naprawdę człowiek też musi się zresetować
OdpowiedzUsuńOj znam te dni, chyba większość z nas je zna.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że weekend minął na błogim leniuchowaniu tak jak to było w planach, od czasu do czasu każdy powinien sobie na to pozwolić ;-)
Pozdrowienia ;*
Ja z reguły też nie lubię siedzieć bezczynnie i patrzeć jak czas przecieka przez palce, ale od czasu, do czasu każdemu z nas robi taki dzień nic nie robienia i lenistwa... :)
OdpowiedzUsuń